Witajcie!
Wszystko co tutaj znajdziecie, to jedna wielka fantazja, biorąca się z mojej głowy-opowiadanie,
Jako iż jestem farnoholiczką, będzie "wkręcona" postać Ewy Farnej :)
Wypadało by napisać parę słów o mnie, czego nie lubię a więc krótko i zwięźle:
Wypadało by napisać parę słów o mnie, czego nie lubię a więc krótko i zwięźle:
Mam 14 lat,na imię mam Julia, uwielbiam jeść(ha,ha,ha), kiedy mam okazję trochę pośpiewam. Jeśli coś pytajcie, aczkolwiek uważam, że to co napisałam wystarczy.
Żeby nie przedłużać zapraszam do pierwszego wpisu, pamiętajcie aby coś po sobie zostawić! :*
Żeby nie przedłużać zapraszam do pierwszego wpisu, pamiętajcie aby coś po sobie zostawić! :*
PROLOG
Przeszłość? Kiedy ktoś mnie o nią zapyta nie jest łatwo. Nie lubię o niej mówić.
Zwykle odpowiadam półsłówkami z brakiem entuzjazmu. Nie jestem dziewczyną która lubi mówić o sobie oraz poznawać nowe osoby. Nie wychodzę z domu od sześciu miesięcy,
za kilka dni skończę siedemnaście lat. Mam indywidualny tok nauczania. Nie wiem jak za rok zdam maturę. Moje życie, w wieku nastoletnim zawaliło się. Choć wielu z was tak by tego nie określiło. Jeden dzień zmienił tak dużo.
Firma taty spaliła się. Huczało o tym w całym mieście przez długi czas. Podczas pożaru tata znajdował się w budynku. Miał szczęście. Był jedną z nielicznych osób które przeżyły. Krótko po tym okazało się, że choruje na serce. Ogromny cios dla całej naszej rodziny. Ojciec schorowany, a mama bez wykształcenia. Wypłata którą przynosiła starczała na leki oraz na bardzo skromne życie. Trzeba było również odkładać na operację. Serce taty musiało zostać „wymienione” na nowe. Dzięki oszczędnościom za czasów firmy tata mógł taką operację przejść. Po kilku ciężkich miesiącach w szpitalu, właśnie dziś tatuś miał powrócić do nas do domu. Byłam przeszczęśliwa! Rodzice zawsze będą dla mnie najcenniejsi… Mimo losu jaki mnie spotkał bardzo ich kocham, są niezastąpieni!
Jednak to co zdarzyło się tego dnia… przekroczyło wszelkie granice. Pamiętam jakby to było wczoraj. Koszmar każdej nocy. Każde przypomnienie sobie o nim, spojrzenie na zdjęcie przedstawiające tych ludzi daje cierpienie. Ból w sercu i łzy płynące po policzkach. To codzienność. Dlaczego to się stało?
Babcia wkładała upragnioną szarlotkę do piekarnika. Rozmawiało nam się dobrze, ale w pewnym momencie moje słowa przerwał dzwonek do drzwi. Natychmiast zerwałam się z myślą, że to rodzice i otworzyłam drzwi. Ku mojemu zdziwieniu nie ujrzałam ich. Przed moimi oczami stało dwóch policjantów. Byłam przerażona. Cała zaczęłam się trząść. Podeszła babcia. Przywitała policjantów, weszli do domu rozmawiali z babką w innym pokoju ponad trzydzieści minut. Przez ten czas myślałam, że umrę. Nie wiedziałam co się dzieje. W mojej głowie były najgorsze scenariusze… Rodzice nadal nie wrócili. Rozmyślenia przerwali policjanci wychodzący z pokoju. Jeden z nich podszedł i powiedział:
-Trzymaj się, wszystko się ułoży. – I wyszedł.
Od razu pobiegłam do babci. Ona siedziała na łóżku i płakała. Nie mogła tego z siebie wydusić, domyśliłam się o co chodzi.
Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Ta myśl wciąż do mnie nie dociera. Straciłam wszystkie bliskie mi osoby, te które kochałam najbardziej na świecie. Jako iż babcia mieszka z ciocią która mnie nienawidzi, straciłam i ją. Teraz znajduję się w rodzinie zastępczej. Ludzie bogaci z klasą z wielkim domem o którym zawsze marzyłam. Co z tego? Oni nigdy nie zastąpią mi prawdziwych, kochających rodziców. Tak właściwie nie wiem dlaczego mnie przygarnęli… Od tragedii minęły prawie dwa lata, nigdy się nie pozbieram.